Textgröße:  A   A+ A++

Jako środek ucieczki

15 października 1940 r. około godziny 21.45 dwóch mężczyzn, ojciec i syn, kupuje w kasie biletowej dworca w Hann. Münden bilety do Wrocławia. Bezpośrednio po tym urzędnik z okienka dzwoni na policję: Te osoby wydają mu się podejrzane, prawdopodobnie są to Polacy. Na dworzec natychmiast przychodzi dwóch policjantów i aresztuje Karola i Władysława Kantorów, robotników przymusowych w Zakładzie Budowy Kolei Fritz Bertram, którzy chcieli uciec do ojczyzny.

Kolej umożliwiała ucieczkę, a więc porzucenie miejsca pracy i powrót do ojczyzny. Ucieczka była nielegalna, dążenie do wolności wiązało się więc z dużym ryzykiem. Mimo tego wiele osób „zrywało umowę o pracę”. Według szacunków SS i policji wiosną 1943 r. w przeciągu jednego miesiąca próbę ucieczki podejmowało około 10.000 jeńców wojennych i 14.000 cywilnych robotników przymusowych wszystkich narodowości. To masowe zjawisko zagrażało nie tylko prawidłowemu funkcjonowaniu systemu zatrudnienia, ale także kwestionowało zdolność funkcjonowania i tak już przeciążonych Niemieckich Kolei Rzeszy: Osoby cywilne pochodzące z Niemiec obowiązywały drastyczne ograniczenia swobody podróżowania.

Otwórz/ zamknij szufladę

Mandaty, takie jak ten dla „polskiego pracownika cywilnego“ Stefana K., wystawiano bardzo często osobom deportowanym z Polski lub ze Związku Radzieckiego, które nielegalnie korzystały z kolei. Aby nie rzucać się w oczy robotnicy przymusowi zdejmowali lub ukrywali dyskryminujące ich naszywki z oznaczeniem narodowości. Jednak jeśli ich na tym przyłapano, kara, którą musieli zapłacić, była wyższa.

Źródło: Kreisarchiv Göttingen, LA DUD 1337

Obszerny katalog zakazów obowiązujących „polskich pracowników cywilnych” obejmował także zakaz korzystania ze środków komunikacji publicznej oraz z rowerów.

Źródło: Erlass des Reichsführers SS und Chef der Deutschen Polizei; Stadtarchiv Hann. Münden Pol. 18-49


W wyniku ciągłych kontroli na dworcach oraz na podstawie szczegółowych planów poszukiwań policja w Południowej Dolnej Saksonii aresztowała wielu robotników przymusowych. Osoby pochodzące z Polski lub ze Związku Radzieckiego były najczęściej kierowane do wychowawczego bądź koncentracyjnego obozu pracy. Taka kara spotkała np. dwie 19-latki, Ludmiłę Dodatko i Marię Kloczko z „obozu wspólnotowego” w Hann. Münden, które musiały pracować jako pracownice konserwacji kolei. W lipcu 1943 r. zostały one schwytane podczas próby ucieczki i na wiele tygodni umieszczone w obozie pracy wychowawczej (AEL) w Watenstedt, następnie zostały one ponownie sprowadzone do Hann. Münden. Również ojciec i syn Kantorowie trafili do obozu pracy wychowawczej w Breitenau. Po odbyciu kary zostali oni ponownie zatrudnieni w Dransfeld w zakładzie Fritza Bertrama.


Źródło:
Stadtarchiv Hann. Münden MR 1856